Notatka z podróży do wewnątrz #1


Piszę z potrzeby tworzenia, nie mając chyba nic do przekaza­nia. Choć tego czy chcę coś przekazać dowiaduję się często kiedy już zaczną płynąć słowa. Zobaczyłem swój notat­nik leżący na stole i po prostu zech­ci­ałem pisać. Boję się i nie, że ktoś przeczyta te surowe, nieu­porząd­kowane myśli. A przy­na­jm­niej, że zrobi to nim sam zde­cy­duję je ujawnić. Szczęś­ciem jed­nak mój charak­ter pisma jest chyba zabez­piecze­niem nie do przeskoczenia dla przy­pad­kowego, nieuprawnionego czy­ta­jącego. Cza­sem nawet dla mnie samego.


Wybaczenie


Pyta się o wybacze­nie, ale ono nie ma najm­niejszego znaczenia. Żal jaki odczuwa się do kogoś nie doty­czy tak naprawdę nikogo poza osobą odczuwa­jącą. Tak samo żal skierowany prze­ciw nam. Tym mniej im dalej jesteśmy. Im dalej jed­nak tym moc­niej chcemy wiedzieć, chcemy na koniec wszys­tko wyjaśnić. Jed­nak to pusty kaprys, kierowany irracjon­al­nym poczu­ciem winy. A częś­ciej boimy się być tylko cie­niem przeszłości. Boimy się być nieis­tot­nymi, ale to nat­u­ralna kolej rzeczy.


Opowiadanie: Wygnanie


Aguerus chodził ner­wowo tam i z powrotem wzdłuż swo­jej kom­naty. Gra­ciel siedział na krześle, a jego puste spo­jrze­nie wbite było w ścianę. Starzec tym­cza­sem mówił, choć młod­szy ryc­erz zdawał się go w ogóle nie słuchać.
“Nikt nie może się dowiedzieć o tym co zaszło, rozu­miesz Gra­cielu? Uprząt­niemy kom­natę, pochowamy strażników…,” zatrzy­mał się na moment i zamyślił się na moment… “…i Ril­waen.”
Gra­ciel uniósł głowę i spo­jrzał na Aguerusa, jakby dźwięk tego imienia wyr­wał go z odrętwienia.
“Tak, pochowamy ją. Powiemy, że zginęli na służ­bie… Nikt nie może wiedzieć, że członk­ini zakonu okazała się wiedźmą… Tuż pod naszym nosem…”
“Chcesz kła­mać…?,” Gra­ciel zapy­tał słabym głosem. Star­czec spi­orunował go wzrok­iem.
“Kła­mać!? Ratować naszą rep­utację! Powin­niśmy dawno się pozbyć albo nigdy nie przyj­mować w nasze szeregi tej dziewki… Już dość nap­suła nam krwi. Trzeba ją znaleźć i dopil­nować by nasze ‘kłamstwo’ stało się prawdą,” po tym wybuchu wziął głęboki odd­ech, uspoka­ja­jąc się nieco, “…dla bez­pieczeństwa naszego i innych.”
Gra­ciel wstał tym­cza­sem powoli, starzec lekko się cofnął dostrze­ga­jąc jego płonące gniewem spo­jrze­nie. Nim zdążył cokol­wiek powiedzieć, ryc­erz spoliczkował go. Ten chwycił się biurka, by nie upaść. Po chwili zaskoczenia, chciał jed­nak coś powiedzieć, ale Gra­ciel mu prz­er­wał.
“Milcz, nędzne ścierwo,” wycedził przez zęby, samemu nie poz­na­jąc swo­jego głosu, “Poz­woliłeś by mrok zawład­nął Twoją wychowanką, wychowanką Młota, tą dla której poświę­cił życie, a teraz chcesz zamieść wszys­tko pod dywan. Ten zakon umarł wraz z ostat­nim człowiekiem hon­oru, który wolał zginąć niż rzu­cić słowa na wiatr. Stal­iśmy się bezwartoś­ciowi, a ja nie zamierzam być częś­cią tej farsy.”
Nim Aguerus zdążył cokol­wiek powiedzieć, Gra­ciel wyszedł trza­ska­jąc drzwiami. Wiedział, że właśnie wszys­tko się zmieniło. A może zmieniło się już w chwili gdy po raz pier­wszy od dawna ujrzał Ril.


Opowiadanie: Odmieniec – Przebudzenie


Może to był tylko sen? Zadawałem sobie to pytanie wielokrot­nie po powro­cie do mieszka­nia. Mimo pod­skórnej chęci wiary w tę teorię, od tamtego momentu nie mogłem zmrużyć oka. Kiedy minęła zimna eufo­ria jaką poczułem i czułem jeszcze długo po tam­tym incy­den­cie, pojaw­iło sie prz­er­aże­nie. Jeśli to była prawda, to teraz wszys­tko się zmieni. Może w końcu osza­lałem? Nie mogłem tego zwalić na alko­hol ani na dragi – tych ostat­nich tak naprawdę nigdy nie próbowałem. Zgad­ni­j­cie czemu: bałem się. Jed­nak to było co innego. Kiedy opanowałem już strach, spróbowałem powtórzyć to co wydarzyło się tamtej nocy w warunk­ach kontrolowanych.


Thinking semagrams


What are… or maybe what our thoughts sound like? These are the words, sequences of sounds of a lan­guage in which we think. Another issue that is worth not­ing is that the lan­guage in which we think affects how we think. We build sen­tences in Pol­ish dif­fer­ent way than in Eng­lish. A com­pletely dif­fer­ent rep­re­sen­ta­tion of thoughts is a sign lan­guage: the per­son think­ing it, sees in his or her mind hands per­form­ing appro­pri­ate gestures.


Story: The ravens singing


The wind were whis­per­ing low over the ground and the trees were rustling some­where up high. The lone caw­ing of a raven. We sat there and looked at the leaves danc­ing in the air.

Then another raven answered in his deep, throathy voice.
“Do you hear them singing?” I asked you silently, like in fear of interupt­ing the birds. You looked at me with some kind of won­der­ment in your face.
“Do you call it singing? They just… croak,” you shrugged.
“Every­body sings in their own voice, in their own way. It is all the same about us.”

Maybe,” you mut­tered seem­ingly uncon­vinced, drain­ing away. But then, you started to look around, seek­ing the source of these unpleas­ant voices. Then you looked at me.
“And how do you sing?”

I do not know,” I smiled a lit­tle. “But some­times I wish I could be a raven.” You were sur­prised again.
“Why? Would you like to eat car­cass?” you seemed to be jok­ing, but…
“We do it any­way. They give it to us and we take it. Ravens find it by them­selves. They are always some­where close, but in the same time so far away. We do not see them too often. They live together, some­where up high and do not care about the world. And world is too busy to care about the ravens.”

You were look­ing at me for some long, silent moment. And then you embraced me. We were lis­ten­ing to the ravens singing.

For B.

Po pol­sku.


Over the daily routine


You get up in the morn­ing, take a shower, wake your­self up with a cup of cof­fee. You may smoke a cig­a­rette or you may belong to the illus­tri­ous group of non-smokers. And maybe not drink­ing cof­fee? How­ever, you move slowly or, because of being late, quickly towards your more or less bor­ing life. Every­thing is just a routine.

You go to school, to col­lege, to work … You live or sim­ply wade through the day, until com­ing back home. Along the way, maybe you drop by to a place where you stop for a moment, before the next part of your every­day life. You sat­isfy your oblig­a­tions, you rest if there is a time for it and then night comes. Tomor­row every­thing is repeated. Nobody breaks the loop.

That is why these days, as they are, we need our per­sonal rit­u­als even more. Moments when we ded­i­cate our­selves to some­thing else than just the daily rush, which slowly makes us for­get what do we rush for. Do not be afraid, how­ever, it does not imply bloody sac­ri­fices or that sort of thing … ;)

You only need to stop for a moment… Make good, true cof­fee. Enjoy its aroma. You may also per­form a lit­tle tea cer­e­mony. A sim­i­lar rit­ual is smok­ing a pipe. It can­not be smoked dif­fer­ent way or at least, it does not make sense. I would also men­tion a glass of good alco­hol in the evening or fra­grant tea with rum… But am I not prop­a­gat­ing var­i­ous stim­u­lants too much?

These are only exam­ples that come to my mind. Every­one can find their own gap in the present. Find some­thing that momen­tar­ily takes his or her mind away from this gray. It may be some pas­sion, to which we come back in our free time. Some­thing that calms our thoughts and places us far from the reality.

Folk wis­dom says that we have to be down to earth, to be near it, not to get car­ried away from it, not to drift into our own thoughts. Because we live here and now, we are imme­di­ately away from each other and from ourselves.

Although the fact that every­thing became so down to earth and every­thing wants to pull us down is the rea­son for us to seize the moments. Some­thing for us, the frag­ments of our­selves and arrange them, but never fin­ish doing it… Because build­ing one­self never ends and it should not end. The best moment to start is now, even with small things … For how else can we pre­pare for the great ones?

Po pol­sku.


Common (un)common places


Who among us does not know any spe­cial places? Those where we feel at home, where we are away from the tur­moil and gray of the world around us, run­ning to work, school or home. Even if these places are located in the cen­ter of the city. I know at least a few places of that kind, but it is point­less to show it to you – to you it shall be quite ordi­nary. Why?

Every­one, usu­ally uncon­sciously, build their own unique­ness. For me, these spe­cial places mean peace, thought­ful­ness, rest… Stop on the way and some­times they them­selves are the des­ti­na­tion. It is a place where you always drink cof­fee wait­ing for the train. It is a place, where you always meet some­one. Finally, it is also a place where you meet some­one for the first time.

We could think about a dark cafe with old wooden chairs, a wob­bling table which we do not even mind, where the smell of brewed cof­fee with a cig­a­rette or pipe smoke float under the ceil­ing. The place where we come to relax, read a book, to write or even work in peace. How­ever, such an atmos­phere is not what I am talk­ing about. This unique­ness is deter­mined only by ourselves.

fajka00

I mean here the usual places, such as a typ­i­cal cof­fee­house in the city cen­ter or at a busy sta­tion or even a park bench. Their unique­ness is a per­son, a mem­ory, spe­cial pur­pose or thought we had in mind being there for the first time. It is a con­ver­sa­tion, some­one who lis­tened to us or some­one we lis­tened to. It is smok­ing a pipe with friend at the tourist table. In silence, with no need to use any words to communicate.

The present real­ity chases us into the trap of social pat­terns, push­ing us between the cogs of finan­cial machin­ery and time is some­thing that we see only in the form of dig­its on our phones, and much less on the clock face… That is why we really need a place that will allow us to hide from it, drift into our own thoughts and at least give some respite and the strength to con­tinue to strive for their goals.

Po pol­sku.


Szok! Blogerzy modowi zobaczyli jak powstają ubrania


Kole­jna szla­chetna i tak bardzo porusza­jąca akcja, tym razem blogerów z zagranicy (w sumie nie przy­pom­i­nam sobie, by nasi kochani influ­encerzy pol­skiej blo­gos­fery pochy­lali się nad czymś innym niż nowy wygląd Fb czy inne prob­lemy pier­wszego świata). Tutaj link z opisem akcji, oczy­wiś­cie z najrzetel­niejszego (zaraz obok naTemat) ser­wisu infor­ma­cyjnego.


Sieciopisanie


Co jakiś czas, pub­liku­jąc kole­jne odsłony “Młota” nachodzi mnie wat­pli­wość czy serio pub­likuję coś wartoś­ciowego w jakimkol­wiek stop­niu. Czemu? Bo gdyby nawet zebrać wszys­tkie części tego opowiada­nia to, obję­toś­ciowo, byłby to może jeden podrozdział porząd­nego opowiada­nia na papierze. Tylko, że to nie jest opowiadanie na papierze (a czy porządne, to już wy powin­niś­cie ocenić).


Fejsbuk to życie


Przeglą­da­jąc swoje archi­walne tek­sty (nieobecne tutaj, a tute­jsze archi­wum być może też zostanie trochę odchud­zone) poza stwierdze­niem, że nie wszys­tkie sa aż tak trag­iczne, przeczy­tałem swoje ówczesne antyzach­wyty na temat Facebook’a i przenoszenia relacji społeczno-rodzinnych do tego medium. Jeśli coś się zmieniło w tym tema­cie to tylko na korzyść Fb.


Hello there!


Maybe some­one could reme­ber (which I pretty doubt) that Grim Pan­cakes existed once and did quite well until I started to write some crap there and they finally died of me being dis­gusted with my own texts, but its once again here.


How personal can you get?


It always sur­prises me, when peo­ple not exactly write about their per­sonal life, but they reveal some vital, espe­cially painful, mem­o­ries, accord­ing to some sub­ject they discuss.

Why am I sur­prised? Because we rather con­nect such con­fes­sions with some anony­mous blogs, social pro­files, etc. And of course, we don’t think that some­one build­ing their per­sonal brand would write about being sad with their life and drink­ing or their child­hood traumas.


Keep It Short, Stupid


When you write a post that has over 500 words… the first thing you should do is to con­sider if you could make it shorter. Cut at least one hun­dred words if you can.

Make sure if you really need that intro­duc­tory para­graph. If you really need to intro­duce one para­graph with another or if isn’t the whole text just an intro­duc­tion to a con­clu­sion, where in fact you doubt your own idea. If I’m talk­ing about your text, that prob­a­bly means you force your­self to write, so… stop it.